niedziela, 14 października 2012

Rozdział 10

Gerard

 Wstałem bardzo wcześnie. Było około 6 na ranem.  Domyślałem się, że Frank będzie spać jeszcze jakieś parę godzin, jest strasznym śpiochem.
   Pragnąłem zrobić chłopakowi małą niespodziankę. Zszedłem na dół i skierowałem się do kuchni.  Chciałem mu przygotować jakieś wyjątkowe śniadanie.  Rozglądając się po pomieszczeniu i rozmyślając nad daniem, w końcu zauważyłem w wielkiej misie owoce. Wziąłem kilka i odkręciłem wodę. Zanurzyłem je w strumieniu zimnej cieczy i dokładnie umyłem. Zakręciłem kran i zacząłem wycinać  w owocach najrozmaitsze kształty. W końcu wyszedł mi jaki-taki "bukiet". Ułożyłem wszystko na tacy, zaparzyłem kawę i ostrożnie zaniosłem to do pokoju. Niestety nie poszło tak pięknie jak myślałem. Okno w pokoju było otwarte. Po cichu podszedłem do biurka, gdy nagle coś trzasło. Nie zamknąłem drzwi, które pod wpływem przeciągu mocno się zatrzasnęły.
- Co do cholery?!  - Frank zerwał się z łóżka, jak oparzony.
Nie mogąc powstrzymać śmiechu podałem mu śniadanie.
- Mmm... A czym sobie na to zasłużyłem? - spytał.
- Po prostu... kocham cię.
- Ja ciebie też. - Frank odłożył na bok tacę i mocnym szarpnięciem za moją koszulkę przyciągnął mnie do siebie. Po chwili poczułem jego wargi na moich ustach. Z każdą sekundą pogłębiał pocałunek. Nie spodziewałem się takiej reakcji, szczególnie po wczorajszej sytuacji z Jenną. Pozostawaliśmy w takiej pozycji przez, chyba, 5 minut.
  W końcu zdołałem się od niego oderwać. Usiadłem  na łóżku i wziąłem sobie Franka na kolana. Nie stawiał oporu, wręcz przeciwnie. Sięgnąłem po jakiś owoc z tacy i zacząłem go karmić. Wyglądał tak uroczo i słodko. Mimowolnie się uśmiechnąłem.
- No co? - spytał oburzony. - Co się tak gapisz?
- Nic, nic. - posłałem mu mój firmowy uśmiech.
  Kiedy skończył jeść, przeniosłem go ze swoich kolan z powrotem na łóżko. Wziąłem tacę oraz kubek po  kawie, ruszyłem do kuchni. Wrzuciłem brudne naczynia do zlewu. Odkręciłem ciepłą wodę, po czym zacząłem je dokładnie zmywać. Wtem kątem oka zauważyłem w drzwiach Franka. Nie wiem jakim cudem tu przyczłapał, skoro jego prawa noga nie była do końca sprawna. Bardzo mnie to wkurzyło, bo przecież powinien odpoczywać.
- Frank! Co Ty tu robisz?! Won do łóżka! - zacząłem wrzeszczeć na chłopaka.
- Ale... strasznie mi się nudzi to ciągłe leżenie.
- Żadnych ale! Sio do łóżka, albo będzie lanie!
- Mrrr. - mruknął, po czym ciągle opierając się o ścianę, lekko wypiął tyłek i pokręcił nim. Dodał do tego swój łobuzerski uśmieszek. Pomijając fakt, że stał w samej bieliźnie, co mnie tylko bardziej nakręcało. Powstrzymałem się jednak od rzucenia się na niego.
- Frank! Idź się położyć, masz odpoczywać!
- A jak nie, to co?!
- Nie będziesz mi się tu sprzeciwiał. - powiedziałem wycierając mokre dłonie, po skończonym zmywaniu. Podszedłem do niego i wziąłem go na ręce, następnie zanosząc do sypialni.
- Gerard! Puść mnie! Ja nie chcę! - próbował mi się wyrwać, lecz na darmo.
- Przecież nic Ci nie robię. - mówiąc to, położyłem go na łóżku.
- Ja nie chcę leżeć. Nudzi mi się!
- To co byś powiedział na to, żebyśmy obejrzeli film?
- Bardzo chętnie. - odparł.
Włączyłem telewizor, po czym usadowiłem się na łóżku obok Franka. Film się rozpoczął. Jednak nie interesował mnie on aż tak bardzo.  Większość mojej uwagi skupiałem na brunecie.  Przybliżyłem się do chłopaka i mocno wtuliłem w jego klatkę piersiową. Szybkim ruchem objął mnie ramieniem, jeszcze bardziej przygniatając mnie do swego ciała. Powieki coraz bardziej opadały mi na dół, aż w końcu zasnąłem.
Frank oczywiście nie mógł się powstrzymać i nie zrobić mi zdjęcia. Obudził mnie błysk flesza pochodzącego z aparatu. Chłopak zachichotał na mój widok.
- Frank! Oddawaj to! - powoli podniosłem się z łóżka.
- Nie! - powiedział śmiejąc się, po czym schował aparat do szuflady,
którą  następnie zamknął na klucz. Próbowałem się do niego dostać, lecz gdy moje działania nie skutkowały. Obróciłem się do Franka i rzuciłem go na łóżko. Chłopak zaczął się śmiać jak opętany. Był taki uroczy kiedy... Co ja gadam? On zawsze jest uroczy. Ucałowałem jego czoło, po czym trochę się uspokoił. Na jego twarzy zagościł piękny uśmiech.
  Było już dosyć późno i zauważyłem, że chłopakowi chce się spać. Ziewnął głośno.
- Dobranoc kochanie. - powiedziałem, ale Frank zdążył już zasnąć. Wtuliłem się w niego i po chwili również usnąłem.

0 komentarze:

Prześlij komentarz